Zimowisko Piwniczna Zdrój – dzień 8

To już koniec. Od rana słychać było tylko krzątanie się po pokojach, poszukiwanie zagubionych par kapci i ogólne pakowanie. O godzinie 11 Jechaliśmy już przez Piwniczną. Góry żegnały nam pięknym śnieżnym krajobrazem.

By jeszcze trochę przedłużyć zimowiskową przygodę zatrzymaliśmy się w Starym Sączu, gdzie po krótkim zwiadzie byliśmy w stanie być dla siebie wzajemnie przewodnikami. Zobaczyliśmy średniowieczny rynek miasta, klasztor Klarysek, drewnianą Bramę Szeklerską, Kaplicę i Źródełko Św. Kingii, którego uzdrawiającą wodę każdy pił garściami oraz odwiedziliśmy drewniany Ołtarz Papieski, który nie został do dziś rozebrany po pielgrzymce w 1999 roku. Udało się także odwiedzić umieszczone pod Ołtarzem Muzeum Papieskie. Był to przyjemny spacer. W sam raz męczący by w autokarze oddać się zasłużonej drzemce.

Punktualnie o 20 dojechaliśmy do Szkoły Podstawowe nr 8, gdzie po zawiązaniu braterskiego kręgu odebraliśmy plakietki zimowiska, zuchy odebrały zdobyte sprawności i wszyscy wraz z Rodzicami udali się na ogłoszone w poranny apelu indywidualne zajęcia z Rodzicami.

Reklamy

Zimowisko Piwniczna Zdrój – dzień 7

To już ostatni pełen dzień wspólnie spędzony. Powoli tęsknotę za domem zaczyna wypierać nadchodząca tęsknota za Leśniczówką i całym naszym górskim zimowiskiem.

Przedpołudniem wzięliśmy udział w grze terenowej ‚Przygotuj się na zimę’. Podzieleni na cztery grupy mieszane zdobywaliśmy różne materiały potrzebne w naszej osadzie do przeżycia zbliżające. Zdobywane było drewno, broń, ogień, woda, pojazdy czy gry na zabicie czasu wolnego. Uczestnicy wykazali się nie lada pomysłowością.

Zuchy miały swoje małe święto Liwia otrzymała swoją pierwszą gwiazdkę i jest już zuchem ochoczym, zaś Dagmara otrzymała drugą gwiazdkę i stała się zuchem sprawnym. Wszystko to po przebyciu odpowiednich prób: ognia, wody i ciemności. Gratulacje!

Popołudnie to ostatnie szaleństwo narciarzy na stoku (http://www.kokuszka-ski.pl). Wszyscy już na dużej górze, samodzielnie, z minimalną ilością upadków, pobijając kolejne rekordy w czasie i ilości przejazdów. Już podpytują czy za rok też będzie można jeździć 🙂

Saneczkarze z powodu raku dostawy śniegu musieli zadowolić się pobliskim placem zabaw i przeprowadzonymi nań pojedynkami ‚walki kogutów’ ćwicząc równowagę. Potem krótki spacer i krótkie śpiewanki.

Kolację zdjęliśmy szybciutko. Raz, że było pycha spaghetti, a dwa to to że czekała na nas niespodzianka: wozy z końmi i ognisko z kiełbaskami. Czym byłby harcerski wyjazd bez spotkania przy ognisku? Rozśpiewani przystąpiliśmy właśnie do pakowania, mamy nadzieję jeszcze na spotkanie nad kubkiem gorącej herbaty.

PS. Zaczął padać śnieg. Jest pięknie.

Zimowisko Piwniczna Zdrój – dzień 6

Poranek powitał nas ulewnym deszczem. Zaplanowany plan dnia: gra terenowa, narty i sanki, musiał zostać bardzo szybko zaktualizowany. Rozpoczęliśmy od pół godziny dla drużyny, na których uczyliśmy się pierwszej pomocy, śpiewaliśmy oraz tworzyliśmy projekty zadań zespołowych. Dalej ranek upłynął nam na zajęciach teatralnych. Włóczykije (zuchy), Alpiniści (harcerze) i Grotołazi (harcerze starsi) wylosowali teksty górskich legend. Następnie rozpoczęło się planowanie, tworzenie kostiumów i scenografii by na przedobiednim spektaklu wypaść jak najlepiej. Efekt: wyśmienity! Wszyscy przyglądali się temu co powstało z zapartym tchem. Zapomnieli, że znajdują się w tej samej co zawsze sali świetlicowej.

Popołudniu udaliśmy się w odwiedziny do ośrodka Iskra, w którym zimowiskowe dni przepędzają dwa inne Szczepy z naszego Hufca. Po powrocie przyszedł czas na jeszcze jedno pół godziny dla drużyny (zaległe za wcześniejszy dzień z wędrówką). Gra w taboo, cooking competition czy wspominki z zimowiska – czas zleciał szybciej niż moglibyśmy się spodziewać.

Po kolacji w świetlicy zakrólowały balony, serpentyny, confetti, światełka, świeczki i głośna muzyka. Tak to bal przebierańców! No właśnie przebierańców… Każdy zapisał swój wymarzony kostium na bal na kartce, następnie losowaliśmy je nawzajem. I tak każdy mógł spotkać swoje ulubione przebranie na zabawie. Nie zabrakło chłopców losujących kartkę: ‚KSIĘŻNICZKA’ Wszyscy poradzili sobie dzienna. Zabawa trwała do późnych godzin nocnych.

Zimowisko Piwniczna Zdrój – dzień 5

Dziś wstaliśmy wcześniej by wyruszyć w góry! Zdobyliśmy pobliski szczyt – Eliaszówkę (1024 m.n.p.m.). Doszli wszyscy, z uśmiechem na twarzy. Góry raczyły nas pięknymi widokami, mimo nie najlepszej widoczności. Było wspaniale. Zdjęcia mówią same za siebie. W wędrówce towarzyszył nam miejscowy przewodnik – Pan Jacek. Znał nie tylko drogę i okoliczne ścieżki, ale też ciekawie powiadał o otaczającej przyrodzie, miejscach i widokach.

Popołudniu wszyscy już narciarze i snowboardziści zjeżdżali z dużej góry. Wszyscy pięknie skręcali i dzielnie powstawali z licznych jeszcze upadków. Asi i Gabrysi (tej Si.) zjazd z samej góry zajmuje 3,5 minuty – rekord!

Wieczorem wybraliśmy się na zasłużony odpoczynek w cieplutkiej chlorowanej wodzie na basenie w Nowym Sączu. Z zasypianiem po tak szczelnie wypełnionym wydarzeniami dniu nikt nie miał problemów z zaśnięciem.

Zimowisko Piwniczna Zdrój – dzień 4

O poranku każda z drużyn miała chwilę na zajęcia w swoim sosie. Harcerze uczyli się musztry, zuchy spotykały z góralem, zaś dla harcerzy starszych ich drużynowy – dh. Samuel, który zjawił się dziś o poranku przygotował grę apokaliptyczną.

Następnie wsiedliśmy do autokaru i udaliśmy się do Wierchomli, gdzie wzięliśmy udział w Questingach przygotowanych przez tamtejszy hotel. Niektórzy zgubili się na trasie, inni nie mogli znaleźć kolejnych punktów i od wygranej dzieliło ich naprawdę niewiele. Ostatecznej dwóm patrolom udało się zdobyć skarb – zwycięską pieczęć.

Popołudnie na stoku było milowym kamieniem w naszej narciarskiej karierze. Wszyscy od jutra jeździmy na dużym stoku – tyle się nauczyliśmy! Saneczkarze do granic możliwości wykorzystywali jedyną w okolicy zaśnieżoną górkę. Na jutro przewidują przerwę, czym ją wypełnią? Przekonamy się!

Wieczór to filmowe pijama party zuchów z nabytymi w sklepie słodkościami i Krainą Lodu na ekranie oraz wielka zimowiskowa gra w mafię harcerzy. Dziś kładziemy się spać wcześniej. Jutro czeka nas dzień pełen wrażeń: od rana wyprawa w góry. Hej przygodo!

Zimowisko Piwniczna Zdrój – dzień 3

Przedpołudnie rozpoczęliśmy od przyjemnego spaceru do Piwnicznej Zdrój. W krótkim zwiadzie dowiedzieliśmy się nieco o tym mieście. Wiedzę dopełniliśmy wizytą w Muzeum Regionalnym. Wiemy już wszystko o życiu w Piwnicznej dawniej. W zachwyt wprawiły nas drewniane makiety różnych budynków użytkowych. Do wnętrza każdej z nich można było zajrzeć. W muzeum podziwialiśmy również kolekcję nart. Od historycznych drewnianych, po zwycięską nartę Adama Małysza.

Popołudnie narciarze do perfekcji szlifowali skręty na małej górce. Niektórzy śmiałkowie udali się na dużą górę. Wrażenia niesamowite, choć i upadków wiele. Saneczkarze przed codziennym treningiem jazdy na byle czym urządzili egzotyczną wystawę rzeźb lodowych. Palmy, kokosy, leżaki, hotele, fale i słońce – zrobiło się całkiem wakacyjnie w naszej zimowej scenerii.

Wieczorem spotkaliśmy się na świeczkowisku, w czasie którego rozmawialiśmy o braterstwie. Wisienką na torcie były spotkania w drużynach, tzw. pół godziny dla drużyny.

Zimowisko Piwniczna Zdrój – dzień 2

O świcie dzielni chętni odwiedzili lokalny Kościół. Jest ruchoma, grająca szopka, jest dobrze. Za nami pierwszy poranny apel, a po nim przymierzanie kompletów narciarskich oraz tworzenie gier planszowych. Czekamy na chwilę wolnego by móc przetestować nasze pomysły w akcji, czyli po prostu zagrać. Popołudnie to wielka inauguracja zjazdów. Dziś wszyscy pod czujnym okiem instruktora, jeszcze na oślej łączce. Amatorzy białego szaleństwa znaleźli się też w pozostałej grupie: sanki, jabłuszka, worki na śmieci, czyli zjazdy na byle czym do samej nocy.  Trochę też czasem śpiewamy, mamy już ulubioną piosenkę wyjazdu: ‚Zostanie tyle gór’. Nie trzeba słuchać w oryginale – nasze wykonanie jest iście wyjątkowe. Wieczorem spędzaliśmy pół godziny w drużynowym sosie, każdy swoim. Kulminacją dnia było  tworzenie rękodzieł. Zapoznawaliśmy się z techniką haftu matematycznego. Wyniki naszej pracy z bliska podziwiać będą mogli Dziadkowie oraz Babcie już niebawem. Kilka szlifów jeszcze przed nami, ale najważniejszy element gotowy.

Zimowisko Piwniczna Zdrój – dzień 1

Po pomyłce właściwej wody oligoceńskiej przez pana Kierowcę wszystko szło tylko lepiej. Dojechaliśmy bezproblemowo, nawet nieco się wysypiając w autokarze. Po ulokowaniu w pokojach zjedliśmy pierwszy obiad – pycha, a zaraz po nim wyruszyliśmy na rekonesans terenowy. Mimo spotkanej na miejscu odwilży i wszechobecnej zieleni udało nam się znaleźć górkę pełną śniegu, której dokładny podbój rozpoczniemy jutro. Wieczorne zabawy integracyjne oraz kominek z elementami alpinistycznymi wymęczyły nas doszczętnie. Śpimy wszyscy smacznie i oczekujemy co przyniesie jutro. Prezentujemy składy poszczególnych pokoi oraz kilka urywków z wieczoru.